Archiwum 25 grudnia 2008


gru 25 2008 telefon..
Komentarze: 4

dzwoni. Te po spożyciu:

"chciałbym Cię teraz przytulić, nawet mi sie tak łapka zawija..."

pesta : : te  
gru 25 2008 święta święta
Komentarze: 0

świątecznie. wokół znaczy się. dla mnie te święta trochę za szybko przyszły. w wigilie do 12stej w pracy, później ubieranie choinki, żegnanie się z Te, który pojechał do rodziców, przeprowadzka "do siebie" czyli powrot do kotów, pakowanie prezentów w pośpiechu i zastanawianie się "co ja na siebie włożę".

 

brat wyjątkowo nie pokłócił się z żoną (może z powodu pierścionka wartego ponad 1/2 mojej pensji), mamie wyjątkowo nie było smutno (z powodu braku przy stole londyńczykującego się Młodego), mnie wyjątkowo nie przyszło do głowy sprawdzać, kto nie ma cienia (głupie wróżby i zabobony, fuj!!), tato jak zwykle skomentował w jedyny sposób prezenty ("pasek?? i tak nie będę go nosił"; "koszula?? tak myślałem, co roku jest koszula"), a poza tym wszystko było po staremu. życzenia wieeelkiej ryby (dla taty), wieeelkiego spokoju i cierpliwości (dla mamy), dzieci (wiadomo, nie mnie przecież) i ślubu (mnie, ale tym razem dodane było, z kim ten ślub. dzieci wyjątkowo mogą chyba poczekać, bo ani jednego nie życzono mi tym razem ;)

 

noo, i dowiedziałam się, że maćki w ciąży są. 7my miesiąc. niby nie powinno mnie to ukłuć, ale jednak. że nie powiedzieli. i nie żebym jakoś przesadnie złośliwa była, ale mam nadzieję, że pani M wygląda w ciąży wyjątkowo ohydnie, że zostaną po niej zbędne kilogramy i rozstępy, i na koniec - niechże mają córkę! ;)

 

jaś przysłał życzenia. Qb nawet mojej mamie tym razem nie.

 

i tak myślę sobie - że brakuje mi tego, że nie mam z Nimi kontaktu. z Qbkiem też. być może po tym, jak się z Nimi znałam, moglibyśmy zostać dobrymi kumplami?

a może nie. może zawsze zostałoby to coś niewyjaśnione, rana po jednej albo drugiej stronie, niepewność ze strony Te, czy czasem nie będę chciała wrócić na stare śmieci.

więc pewnie lepiej niech zostanie jak jest.

na te święta, na ten nowy rok - niech Wszystkim się drogi poprostują.